Od dłuższego czasu do głównej puli programów i publikacji naukowych wkraczają tematy wszelkiej maści kosmitów. Kiedyś jeszcze dobrze się czytało pierwsze książki Pana Ericha von Dänikena, a programy telewizyjne dość rozsądnie próbowały poruszyć ten temat. To nieśmiałe pukanie w nasze ekrany nowych idei było nienachalne i sugerujące otwartość na idee.


Teraz jednak coś się całkiem niektórym pokiełbasiło. Odnoszę wrażenie, że jeżeli nie mogę rzeczowo wyjaśnić, jak coś powstało, zostało zbudowane (nie chodzi tu tylko o piramidy), przeniesione czy uzyskane to … na 100% byli Kosmici! Dodatkowo, jeżeli dwa nie mające z sobą kontaktu plemiona czy cywilizacje zbudowały coś podobnego, lub wykonały jakieś przedmioty o tym samym wyglądzie (np. kosze plecione w taki sam sposób w Ameryce Łacińskiej i w Afryce), to z pewnością nauczyciele z kosmosu nauczyli tego tubylców.

Jakby tego było mało zmieniła się też narracja. Kiedyś faktycznie starano się przedstawić badaczy „klasycznych” a przy nich tych „innego nurtu”, jako jakąś opcje alternatywę. Obecnie jednak odnoszę wrażenie, że „badacze UFO” są przedstawiani jako nowocześni wolnomyśliciele, a naukowcy akademiccy, nazwijmy to „starego nurtu”, są traktowani mocno nieprzychylnie, jako zacofani, wręcz pseudonaukowcy zamknięci we własnych błędnych ideach.

To zjawisko, które nazwałem „Denikenizmem„, budzi we mnie frustrację, ponieważ deprecjonuje ludzką kreatywność i zdolności. Każdy wynalazek, każda monumentalna budowla czy przedmiot codziennego użytku jest świadectwem naszej ludzkiej pomysłowości. Ignorowanie tego faktu i przypisywanie wszystkiego kosmitom jest nie tylko błędne, ale i szkodliwe dla nauki jako takiej. Uczmy się więc doceniać własne osiągnięcia i rozumieć, że to, co niezwykłe, nie zawsze musi mieć kosmiczne pochodzenie.

Czy to znaczy, że nie wierzę w kosmitów? Ani tak, ani nie. Jestem otwarty i nie zakładam sobie klapek na oczy. Wiem, że coś mi nie do końca pasuje w historii świata. Zdaję sobie sprawę, że podobieństwo niektórych, nawet egzotycznych religii, sugeruje spore zapożyczenia i mocno awangardowe interpretacje. Jednak daleki jestem od wrzucania wszystkiego do jednego worka.

Przykładem niech będzie historia potopu obecna nie tylko w Biblii. W „Eposie o Gilgameszu” (starożytny Sumer) Zeus (z mitologii greckiej) też zatopił ludzkość, hinduskie manuskrypty również wspominają o potopie. W mitologii Azteckiej czy Majów także pojawiają się wodne katastrofy. Czy to znaczy, że był jakiś gigantyczny potop ogólnoświatowy? Może w ciągu kilku lat stopiły się lodowce? A może po prostu przerażeni ludzie pamiętali jakieś większe zjawiska lokalne i utrwalili je w mitach? Osobiście skłaniałbym się do tej drugiej wersji. Potop, powódź, podtopienia, sezonowe wylewy rzek czy gwałtowne zjawiska na morzach i oceanach będą pamiętane przez pokolenia, nawet w niepiśmiennych ludach. A tak tworzą się legendy, które wkraczają w sferę mistycyzmu i religii.

Jest jeszcze jedno zagadnienie (z wielu jakie mogę przytoczyć), które nagminnie jest kojarzone z kosmitami, a nie z czymś, co – wydaje się – logiczne. Budowanie „czegoś” przez lud, który nie mógłby tego zrobić, bo nawet my tego nie potrafimy lub jest piekielnie trudne. Do tego woreczka wrzuciłbym budowle, które nawet „na oko” powstały wcześniej niż osiedlił się na danym terenie ktokolwiek, kto mógłby je zbudować. Tutaj mowa chociażby o Sfinksie, który faktycznie nosi na sobie ślady erozji wodnej (erozja taka zostawia inne ślady niż erozja na skutek wiatru i piasku).

Geolog Robert M. Schoch zasugerował, że ślady erozji na ciele Sfinksa są wynikiem długotrwałego działania wody, co sugeruje, że posąg mógł być wystawiony na intensywne opady deszczu w przeszłości. Takie opady mogły występować w okresie, gdy klimat w regionie Gizy był znacznie bardziej wilgotny niż obecnie.

Okresy, w których na terenie Gizy mogły występować obfite opady deszczu, to:

  • 8000–5000 p.n.e.: Wczesny holocen, kiedy Sahara była zielona, a klimat w północnej Afryce był znacznie bardziej wilgotny. To okres znany jako „zielona Sahara”, kiedy tereny, które są obecnie pustynne, były pokryte roślinnością i zamieszkiwane przez ludzi.
  • 10000–8000 p.n.e.: Późny plejstocen, kiedy kończyła się ostatnia epoka lodowcowa i klimat na całym świecie ulegał zmianom, prowadząc do bardziej wilgotnych warunków w niektórych regionach.

Zgodnie z tą teorią, Sfinks mógłby być znacznie starszy, niż tradycyjnie przyjmuje się (ok. 2500 p.n.e.), i mógłby datować się na okres 7000–5000 p.n.e. lub nawet wcześniej. To by oznaczało, że Sfinks powstał w czasach, gdy Giza doświadczała znacznie większych opadów deszczu, które mogły spowodować erozję widoczną na posągu. Czy mogło tak być?

Przykładami mogą być także:

  • Puma Punku w Boliwii: Megalityczne struktury, które są precyzyjnie wycięte z kamienia, a technologia ich wykonania wciąż budzi zdziwienie. https://pl.wikipedia.org/wiki/Puma_Punku
  • Stonehenge w Anglii: Monumentalne kamienne kręgi, które były transportowane na znaczne odległości i ustawiane z precyzją astronomiczną. https://pl.wikipedia.org/wiki/Stonehenge
  • Piramidy w Gizie: Ich skala i precyzja budowy do dziś pozostają zagadką, mimo licznych teorii na temat metod budowlanych starożytnych Egipcjan. https://pl.wikipedia.org/wiki/Piramidy_w_Gizie
  • Teotihuacán w Mezoameryce: Badania polskiego archeologa Andrzeja Wiercińskiego sugerują, że niektóre budowle, jak Piramida Słońca, mogą być znacznie starsze niż wcześniej sądzono. Analiza precesji Ziemi wskazuje, że te struktury byłyby idealnie ustawione kilka tysięcy lat wcześniej. https://en.wikipedia.org/wiki/Teotihuacan

Oba środowiska badaczy nie mogą się wykluczać. Nie można w żaden sposób deprecjonować jednych przez drugich. Mimo wszystko trzeba zachować rozsądek i nie wrzucać wszystkiego do jednego worka.

Według mnie potrzebne jest tu podejście podobne do pracy detektywa. Dobry śledczy jedzie na „miejsce ze zwłokami”, a nie na miejsce mordu, bo obligatoryjnie będzie szukał, kto zamordował i przeoczy ślady sugerujące nieszczęśliwy wypadek. Jeżeli śledczy będzie nastawiony na przestępstwo, to każdą poszlakę podłączy pod założenie. Detektyw ma odkryć „co się stało”, co daje większe gwarancje na prawdę i pozwala drastycznie zmniejszyć ryzyko błędów.

W archeologii (i nie tylko) potrzebne jest poszukiwanie, analiza i opisanie, co się wydarzyło, jak się wydarzyło i co mogło być wcześniej. Natomiast podróż w przeszłość z sztywno utartą tezą powoduje brnięcie w półprawdy i naciągane teorie. Nie można też (co jest częste w publikacjach internetowych, telewizyjnych i pisanych) zawłaszczać sobie „ja mam rację” czy konstruować zwrotów określających innych badaczy, niezgadzających się (całkowicie lub częściowo) z tezą, jako tych gorszych. Szydzenie z nich – niejednokrotnie w zawoalowany sposób – jest nieproduktywne.

Zakończenie

Apeluję do wszystkich, abyśmy szanowali pracę zarówno badaczy klasycznych, jak i tych bardziej nowatorskich, nie zapominając o krytycznym myśleniu. Równowaga między otwartym umysłem a zdrowym sceptycyzmem pozwoli nam zgłębiać historię i naukę w sposób pełniejszy i bardziej autentyczny. Uczmy się doceniać nasze własne osiągnięcia i szukać prawdy o przeszłości z otwartymi, ale rozsądnymi oczami.

Warto zatem pamiętać, że przed przypisaniem wszystkiego kosmitom, powinniśmy dokładnie przeanalizować dostępne dowody i rozważyć bardziej prozaiczne, aczkolwiek równie fascynujące wytłumaczenia. Być może odpowiedzi leżą nie w kosmosie, ale głęboko zakopane w naszej własnej, ziemskiej historii.

Więc? Szukajmy!

Pozdrawiam i do następnego artykułu
Aleksander Marcin Sanetra

By Aleksander Sanetra

Cześć! Nazywam się Aleksander Marcin Sanetra, jestem pasjonatem nauki, technologii, sztuki i życia, a także twórcą, pisarzem i copywriterem. Moje zainteresowania są niezwykle szerokie i obejmują takie dziedziny jak historia, fizyka kwantowa, astrofizyka, filozofia, elektronika, retro elektronika oraz wiele innych. Prowadzę interdyscyplinarny blog, który ma na celu inspirowanie i edukowanie, pokazując, że nauka może być nie tylko pouczająca, ale także fascynująca. Odważysz się wejść w mój świat, który (notabene) jest i twoim światem?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *