Czyli jak spieprzyłem to w czym byłem przyzwoity zapominając podstawy czegoś co – w sumie – jest proste.
Trzeba się rozwijać! więc udałem się do pewnej firmy, mając nadzieje na zatrudnienie. Firma bajka, kapitalny asortyment, wyśmienita obsługa klienta i profesjonalny zespół. Czy porwałem się z motyką na słońce? Wydawało się, że nie, a jednak…
UDAŁO SIĘ! Zauważono mnie i zaproszono na spotkanie. Przemiła Pani omówiła ze mną pewne zagadnienia i po jakimś czasie zostałem zaproszony na … test. Kazano mi coś zrobić w HTML + CSS + dodatki. Zadanie z pozoru proste robiłem to dziesiątki jak nie setki razy (odpowiednie ułożenie DIV, SPAN ze wsparciem Flexboxa.
Dam radę!
A jednak nie! nie dałem! Podziękowano mi i praca pozostała w swetrze marzeń (przynajmniej w tej firmie, chociaż grzecznie poinformowano mnie: „będziemy w kontakcie”)
Pozostała analiza błędu.
Za czasów, gdy większość ludzi tworzyło strony zaczynając od tabel i wycinając grafiki i układając w komórkach ja zagłębiłem się w tajemnicze DIVy SPANy i wszystko dookoła. Nie byłem jakiś wybitny ale radziłem sobie. Pojawił się (w międzyczasie) inny projekt, potem kolejny, kolejny …
Nie musiałem korzystać z dobrodziejstw kaskadowych arkuszy stylów, flexboxa i całej menażerii.
Zapomniałem kilku podstaw, do tego stres i klapa.
Nauka dla Was moi mili i dla mnie.
Jak się czegoś nauczyliście i to jest dalej wykorzystywane ale chwilowo nie przez Was to starajcie się kultywować to co wiecie. Nie znacie dnia ani godziny. Nie chodzi o to, by pamiętać, jak się robi coś we „flesh’u” bo tego już nie ma i nie będzie (możne i dobrze), ale by być na bieżąco z tym co obecnie jest na topie i trzymać to w garści tak długo jak będzie cie spodziewali się użyć swojej wiedzy.
Ja najadłem się wstydu, także przed samym sobą. Czego akurat Wam nie życzę – serio!
Pozdrawiam i do następnego artykułu
Aleksander Marcin Sanetra
PS.
Po spotkaniu wróciłem do domu i … zadanie wykonałem. wystarczyło przypomnieć sobie kilka komend. No nic. Porażki hartują!
