Czas odpocząć od kosmosu, technologii, polityki i całej reszty. Siadam do telewizora i oglądam przyrodniczy program (mam nadzieję, że głosu użyczy Pani Krystyna Czubówna). Oglądam i… jasna cholera! Dlaczego człowiek, z pozornie słabszymi zmysłami, zdominował resztę świata? Słabszy węch, wolniejsze poruszanie się, brak naturalnych narzędzi obronnych (jak szpony czy zęby drapieżników) to wady, które powinny skazać nas na porażkę. Zamiast poruszania się na czterech kończynach, wybraliśmy dwunożność, co nie dało nam ani super szybkości, ani zwinności. Do tego, by utrzymać równowagę, potrzebujemy współpracy wielu zmysłów (spróbujcie stanąć na jednej nodze i zamknąć oczy — nasz błędnik nie jest w stanie sobie poradzić bez wsparcia wzroku). Nasze młode są tak słabe, że musimy opiekować się nimi przez lata. Jakim cudem staliśmy się dominującym gatunkiem na Ziemi?

Każde inne zwierzę i roślina w jakiś sposób przystosowały się do środowiska: owady udają groźniejsze stworzenia, aby nie zostać pożarte przez drapieżniki, inne zwierzęta rozwinęły szybkość, aby uciec, a drapieżniki, aby je dogonić. Kwiaty przyciągają owady za pomocą barw, a owady porozumiewają się zapachami, feromonami czy tańcem, jak pszczoły. Niektóre słabsze zwierzęta udają te silniejsze. Wydaje się jednak, że przyroda nie przygotowała kontrargumentu na człowieka – gatunku, który wydaje się wymykać ewolucyjnej „rywalizacji”.

Od zwierzęcia do człowieka

W trakcie ewolucji człowieka doszło do szeregu zmian, które na pierwszy rzut oka mogły wydawać się niekorzystne. Zmniejszenie owłosienia, zredukowanie siły fizycznej, czy brak naturalnych narzędzi obronnych (jak szpony) sprawia, że człowiek wydaje się być gatunkiem słabo przystosowanym do walki o przetrwanie. Jednak te zmiany, jak np. utrata owłosienia, były związane z adaptacją do życia w gorących, otwartych przestrzeniach Afryki. Zmniejszenie owłosienia wspomagało termoregulację, co w połączeniu z innymi cechami fizjologicznymi, jak pocenie się, umożliwiało długie biegi za zdobyczą (tzw. polowanie przez wytrzymałość). Według dr. Daniela Liebermana, profesora biologii ewolucyjnej z Uniwersytetu Harvarda, umożliwiło to człowiekowi zdobywanie pokarmu w sposób, który był niemożliwy dla większości drapieżników, gdy rozpoczęliśmy wędrówki po świecie i dotarliśmy na inne tereny, bardziej wymagające klimatycznie, mogliśmy spodziewać się przystosowania, jak odzyskanie futra. Nic takiego się nie stało. Za mało czasu? A może byliśmy już na etapie, że nie było nam to potrzebne?

Przystosowaliśmy się w niektórych aspektach. Struktura nosa u praludzi zmieniła się. Kształt i szerokość nozdrzy różnią się w zależności od klimatu, w jakim żyją poszczególne populacje. Badania pokazują, że szersze nozdrza częściej występują u ludzi zamieszkujących gorące i wilgotne klimaty, gdzie szeroki nos ułatwia przepływ powietrza, co zmniejsza wysiłek przy oddychaniu. Z kolei węższe nozdrza są bardziej powszechne w zimnych, suchych klimatach, gdzie pomagają lepiej ogrzewać i nawilżać wdychane powietrze. To zjawisko jest zgodne z tzw. zasadą Thomsona, która mówi, że długość i szerokość nosa różnią się w zależności od temperatury i wilgotności powietrza.

Te zmiany w kształcie nosa nie są jedynie wynikiem dryfu genetycznego, lecz także selekcji naturalnej – u ludzi z węższymi nozdrzami, lepiej przystosowanych do zimnych klimatycznych warunków, większe szanse na przetrwanie mogły sprawić, że te cechy były preferowane w procesie ewolucji. Współczesne badania oparte na analizach genetycznych potwierdzają, że zmiany kształtu nosa są wynikiem bardziej złożonych procesów ewolucyjnych (Selekcja naturalna, Dryf genetyczny, Adaptacja)

Niektóre badania sugerują, że oprócz selekcji naturalnej, dobór płciowy również mógł mieć wpływ na różnice w kształcie nosa między populacjami. Estetyka twarzy, w tym kształt nosa, mogła wpływać na atrakcyjność partnerów i tym samym na sukces reprodukcyjny. To mogło przyczyniać się do różnic w preferencjach odnośnie kształtu nosa w różnych populacjach, co wpłynęło na dalsze zróżnicowanie anatomiczne.

Natomiast badania dotyczące adaptacji oczu do warunków środowiskowych, szczególnie w kontekście pigmentacji, prowadziło wielu naukowców. Jednym z istotnych przykładów jest praca Gianniego M. Castiglione i jego zespołu z Uniwersytetu Vanderbilt, którzy badali ewolucję oczu w kontekście ochrony przed fotouszkodzeniami oraz przystosowania do różnych warunków świetlnych. Ich badania analizują ewolucję receptorów światła, takich jak białko Arr-1, oraz wpływ promieniowania UV na funkcjonowanie oczu u różnych gatunków. W porównaniu do innych zwierząt, ludzie mają stosunkowo małe oczy w stosunku do wielkości ciała, co oznacza, że nasze widzenie w nocy nie jest tak zaawansowane, jak u nocnych drapieżników czy zwierząt aktywnych nocą. Zwierzęta, takie jak sowy, mają znacznie większe oczy w stosunku do głowy, co pozwala im lepiej widzieć w warunkach słabego oświetlenia. Ludzie, jako gatunek dzienny, nie potrzebowali rozwijać takich zdolności. W zamian za to, nasz wzrok jest przystosowany do szerokiego spektrum światła dziennego, co umożliwia nam precyzyjne widzenie w zróżnicowanych warunkach oświetleniowych. Ludzie posiadają trójchromatyczny system widzenia – nasze oczy zawierają trzy rodzaje czopków, które reagują na różne długości fal światła (czerwone, zielone i niebieskie). Daje to nam zdolność widzenia szerokiej gamy kolorów. Inne zwierzęta mają bardziej ograniczone widzenie barw. Na przykład psy są dichromatyczne, co oznacza, że widzą głównie w odcieniach niebieskiego i żółtego. Natomiast niektóre ptaki, jak papugi, czy owady, takie jak pszczoły, posiadają czterokolorowe widzenie (tetrachromatyzm), co pozwala im widzieć w zakresie ultrafioletu – coś, czego ludzie nie potrafią. Oznacza to, że choć ludzie dobrze rozróżniają kolory, nasze możliwości są ograniczone w porównaniu z pewnymi gatunkami​ Ludzie posiadają doskonałe widzenie stereoskopowe, co oznacza, że nasze oczy, umieszczone blisko siebie na przodzie twarzy, umożliwiają nam percepcję głębi i precyzyjną ocenę odległości. To przystosowanie jest typowe dla drapieżników i pozwala nam na precyzyjne postrzeganie trójwymiarowej przestrzeni. Jednak niektóre ptaki mają oczy umieszczone po bokach głowy, co daje im szerokie pole widzenia, ale mniejsze zdolności do postrzegania głębi.

Nasz wzrok jest daleki od doskonałości, jeśli chodzi o ostrość wzroku. Ptaki drapieżne, takie jak sokoły czy orły, mają znacznie bardziej zaawansowane widzenie – ich oczy mogą dostrzec ofiarę z wysokości kilkuset metrów. Sokół wędrowny może widzieć ostrość 2,5 razy większą niż człowiek. Ich siatkówki są również bardziej czułe na szybkie ruchy, co daje im przewagę podczas polowań w locie.

Wzrok Homo Sapiens jest wynikiem ewolucji w warunkach otwartych, gorących przestrzeni Afryki. Nasze oczy są chronione przed intensywnym światłem słonecznym dzięki melaninie w tęczówce i skórze, co zmniejsza ryzyko uszkodzenia siatkówki. Badania Gianniego M. Castiglione’a wykazują, że różnice w pigmentacji oka u ludzi z różnych szerokości geograficznych są wynikiem adaptacji do poziomów promieniowania UV, co wpływa na ochronę oczu przed fotouszkodzeniami.

Kolor skóry (dla części z nas dość problematyczne zagadnienie) jest wynikiem adaptacji do promieniowania UV. Ciemniejsza skóra, bogata w melaninę, chroni przed uszkodzeniami DNA i degradacją kwasu foliowego, co jest kluczowe w obszarach o wysokim promieniowaniu słonecznym, np. w rejonach równikowych. Jaśniejsza skóra ewoluowała w obszarach o mniejszym nasłonecznieniu, gdzie organizm potrzebował efektywniej produkować witaminę D. Jaśniejsza skóra przepuszcza więcej promieniowania UV, co sprzyja syntezie tej witaminy, szczególnie istotnej w regionach o niższym nasłonecznieniu. Badania prowadziło wielu naukowców, m.in. Nina Jablonski z Penn State University, której prace koncentrują się na ewolucji koloru skóry w kontekście promieniowania UV i produkcji witaminy D. W Polsce badania nad adaptacją ludzkiej skóry prowadził między innymi profesor Andrzej Wierciński, który zajmował się wpływem warunków klimatycznych na morfologię człowieka, w tym pigmentację skóry w kontekście ewolucji populacji.

Choć nasze ciała nie przystosowały się do wszystkich wyzwań środowiskowych, nasz mózg okazał się na tyle kreatywny, że zaczął wypełniać te luki. Ewolucja nie zdążyła przywrócić nam futra, by chronić przed chłodem, ale nasz mózg, kierowany instynktem przetrwania, stworzył prostsze rozwiązanie – zdobywanie futer od zwierząt. Nie musieliśmy posiadać grubego futra, bo wystarczyło zapolować na zwierzę, które już było przystosowane do zimna, a następnie wykorzystać jego skórę jako odzież. Takie wynalazki były możliwe dzięki naszym zdolnościom poznawczym i umiejętności tworzenia narzędzi.

Przykładem takiej kreatywności było wynalezienie narzędzi do polowania. Nasza słabość fizyczna uniemożliwiała bezpośrednią konfrontację z większymi drapieżnikami, ale zamiast tego, człowiek wymyślił łuk oraz inne urządzenia, jak np. atlatl – drewniane przedłużenie ramienia, które umożliwiało rzucenie oszczepu na znacznie większą odległość i z większą siłą. Dzięki temu, pomimo że byliśmy słabsi fizycznie (w sumie to dalej jesteśmy) , potrafiliśmy skutecznie polować na zwierzynę.

Miotacz oszczepów, atlatl (z azteckiego ahtlatl). Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=884620

Wraz z wynalazkami, jak wspomniany atlatl czy łuk, człowiek również zrozumiał, że w grupie tkwi siła. Współpraca w polowaniach była kluczowa dla przetrwania, zwłaszcza gdy jednostka sama była zbyt słaba, by stawić czoła większym zwierzętom. Ten kolektywny wysiłek, wspierany komunikacją i planowaniem, pozwolił nam wspólnie osiągać to, co dla jednej osoby byłoby niemożliwe. Ewolucja społeczna człowieka, w połączeniu z jego zdolnością do tworzenia narzędzi i innowacji, zaczęła stopniowo przejmować rolę, jaką pełniłyby fizyczne przystosowania. Pomysłowość stała się naszą ewolucyjną przewagą nad przyrodą. Pojawiło się też dość ciekawe narzędzie … język … to już nie były okrzyki godowe czy wrzaski informujące o zagrożeniu. Pojawiła się komunikacja ale także współpraca na niespotykaną skalę. Robin Dunbar sugeruje, że język pierwotnie rozwinął się jako narzędzie do podtrzymywania więzi społecznych, szczególnie w większych grupach, co miało kluczowe znaczenie dla przetrwania w nieprzyjaznym środowisku. Dzięki językowi ludzie mogli dzielić się doświadczeniami i informacjami o zagrożeniach czy zasobach, co wzmocniło wspólne działanie na rzecz przetrwania. Z czasem, wraz z rozwojem społecznych struktur, pojawił się podział obowiązków, który dodatkowo zwiększył efektywność ludzkich grup. Badania pokazują, że różnorodność ról – np. specjalizacja mężczyzn w polowaniach, a kobiet w zbieractwie czy opiece nad młodymi – mogła dać Homo sapiens przewagę nad innymi gatunkami, w tym Neandertalczykami (chociaż ostatnie odkrycia sugerują, że Neandertalczycy też zaczęli „opracowywać” bardziej abstrakcyjne rozwiązania). Podział obowiązków umożliwiał lepszą organizację społeczności i optymalizację dostępnych zasobów, co sprzyjało rozwojowi kultury i technologii.

Zastanawiając się nad tym, co doprowadziło do dominacji człowieka nad światem, warto skupić się nie na fizycznych atutach (bo wypadamy dość cherlawie), ale na ewolucji umysłu, mutacjach genetycznych oraz interakcjach międzygatunkowych, które mogły odegrać kluczową rolę. Jednym z najważniejszych czynników, który wyłania się z badań, jest rozwój kory przedczołowej – obszaru mózgu odpowiedzialnego za planowanie, abstrakcyjne myślenie oraz rozwiązywanie problemów. Wraz z ewolucją mózgu, zdolności te pozwoliły człowiekowi na tworzenie narzędzi, języka, a w konsekwencji cywilizacji. Badania wykazują, że mutacje genetyczne, takie jak te dotyczące genu FOXP2, związanego z rozwojem zdolności mowy, mogły odegrać kluczową rolę w naszej ewolucji​. Mutacje nie tylko w obrębie genów związanych z mózgiem, ale także w innych obszarach organizmu, mogły wspomagać nasz rozwój. Na przykład, mutacje związane z zdolnością do trawienia laktozy umożliwiły ludziom przetrwanie w niekorzystnych warunkach klimatycznych, co z kolei wspierało rozwój społeczności rolniczych. Badania nad populacjami w Europie i Afryce pokazują, że ta adaptacja była kluczowa w przetrwaniu w trudnych warunkach.

Zjawiska takie jak krzyżowanie się Homo sapiens z neandertalczykami oraz innymi wymarłymi gatunkami hominidów również mogły odegrać ważną rolę. Badania DNA neandertalczyków oraz denisowian wskazują, że ludzkość odziedziczyła niektóre korzystne geny, takie jak te związane z odpornością na choroby czy adaptacją do różnych klimatów. Geny neandertalskie wciąż występują u ludzi pochodzenia europejskiego i azjatyckiego, co może mieć znaczący wpływ na naszą zdolność do przetrwania. Kolejne badania pokazują, że rozwój umysłowy człowieka był bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać. Efekt Baldwina, teoria mówiąca o tym, że umiejętności nabyte przez jednostki mogą wpływać na selekcję naturalną, wskazuje, że rozwój kultury, narzędzi i języka przyspieszył ewolucję człowieka. Nasz umysł zaczął nie tylko reagować na otoczenie, ale również je kształtować, co stworzyło swoistą pętlę sprzężenia zwrotnego.

Warto zauważyć, że język pozwalał na tworzenie koncepcji, które przekraczały codzienne doświadczenia. Na przykład, oprócz komunikowania bezpośrednich potrzeb (takich jak zdobywanie jedzenia), język umożliwiał ludziom opowiadanie o abstrakcyjnych ideach, takich jak bogowie, prawa natury, przyszłość i wspólne cele. Ta umiejętność była fundamentem dla rozwoju religii, polityki, nauki i kultury, To doprowadziło do wzrostu złożoności społecznych struktur.

Teraz po analizie tylko kilku dokumentów śmiem twierdzić, że nie jesteśmy błędem, lecz wynikiem unikalnego zestawu okoliczności, które połączyły zdolność do myślenia abstrakcyjnego, komunikacji i współpracy. To właśnie te cechy stanowią o naszej wyjątkowości w przyrodzie, a jednocześnie kładą na nas odpowiedzialność za sposób, w jaki będziemy kształtować przyszłość Ziemi. Nie trzeba być silnym, aby przenieść kłodę drzewa. Wystarczy pomyśleć o narzędziach, które ją przesuną. To właśnie zdolność do myślenia, tworzenia narzędzi i współpracy sprawiła, że człowiek osiągnął to, czego nie mogły dokonać inne gatunki. Ostatecznie, nasza siła nie leży w mięśniach, lecz w umyśle i w zdolności do przekształcania otaczającego nas świata, w wynalazkach, które pozwoliły nam pokonać bariery natury. Ciekawe co stanie się z naszym umysłem i co z ciałem, gdy wyjdziemy dalej niż sięga wzrok i dalej niż mamy możliwość przejść pieszo.

Do następnego artykułu
Aleksander Marcin Sanetra

Przypisy:

  1. Lieberman, Daniel. „The Evolution of Human Endurance Running.” Harvard University Press.
  2. Thomson, Arthur. „Nasal Index and Climatic Adaptations.” Journal of Anthropology.
  3. Yapuncich, G. S., et al. „Nasal Variation in Early Homo and Climatic Adaptation.” PLOS One, 2020.
  4. Castiglione, Gianni M., et al. „Photoprotection and Evolution of Human Eye Pigmentation.” Vanderbilt University.
  5. Jablonski, Nina G. „The Evolution of Skin Color.” Penn State University, 2006.
  6. Wierciński, Andrzej. „Morphological Adaptations of Human Skin Pigmentation.” Polish Academy of Sciences.

By Aleksander Sanetra

Cześć! Nazywam się Aleksander Marcin Sanetra, jestem pasjonatem nauki, technologii, sztuki i życia, a także twórcą, pisarzem i copywriterem. Moje zainteresowania są niezwykle szerokie i obejmują takie dziedziny jak historia, fizyka kwantowa, astrofizyka, filozofia, elektronika, retro elektronika oraz wiele innych. Prowadzę interdyscyplinarny blog, który ma na celu inspirowanie i edukowanie, pokazując, że nauka może być nie tylko pouczająca, ale także fascynująca. Odważysz się wejść w mój świat, który (notabene) jest i twoim światem?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *