Z nosami jest jak z polityką – wszyscy mamy, wszyscy w nich dłubiemy, ale nikt się do tego nie przyznaje. No, może poza dziećmi, które potrafią całkiem otwarcie i z pełnym zaangażowaniem eksplorować zakamarki własnych nozdrzy.

Od małego słyszymy: „Nie dłub w nosie, boś nie prosię!”, „Zostaw to, bo ci palec w nim utknie!”, „Co, górnikiem jesteś, że tak fedrujesz?!”. A jednak… dłubiemy. I to masowo.

Badania? Proszę bardzo – w jednym z eksperymentów naukowcy odkryli, że 91% ankietowanych przyznaje się do dłubania w nosie, a pewnie pozostałe 9% po prostu nie chciało się przyznać. N niektórzy posuwają się jeszcze dalej… ale o tym za chwilę.

Gile – małe, ale pracowite strażniki zdrowia

Zanim przejdziemy do tego, dlaczego niektórzy nie tylko wydobywają gile, ale też je konsumują, warto zrozumieć, czym w ogóle są te małe, upierdliwe grudki.

Nos to prawdziwa fabryka śluzu – codziennie produkujemy około pół litra tej kleistej substancji (choć niektóre źródła mówią o 1–2 litrach, ale to już wliczając całą wydzielinę z dróg oddechowych). I co się z nią dzieje? Większość nieświadomie połykamy – tak, przeciętny człowiek codziennie konsumuje swój własny śluz i nawet o tym nie wie. Smacznego!

Ale po co nam ten śluz? To nie tylko produkt uboczny biologii, ale naturalny filtr powietrza. Wciągasz kurz, pył, bakterie, wirusy? No właśnie – śluz to zatrzymuje i nie pozwala, żeby wszystko to wpadło ci prosto do płuc. Dodatkowo zawiera enzymy antybakteryjne, więc pełni funkcję mini-strażnika zdrowia.

Co dokładnie kryje się w tej lepkiej substancji?

  • Mucyny: To glikoproteiny nadające śluzowi jego charakterystyczną lepką konsystencję. Dzięki nim śluz może skutecznie zatrzymywać zanieczyszczenia i patogeny, a także nawilżać błony śluzowe, chroniąc je przed wysychaniem.
  • Lizozym: Enzym o silnych właściwościach antybakteryjnych. Działa jak naturalny antybiotyk, rozkładając ściany komórkowe bakterii i unieszkodliwiając je.
  • Laktoferyna: Białko wiążące żelazo, które hamuje wzrost bakterii potrzebujących tego pierwiastka do rozmnażania. Dodatkowo ma właściwości przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze.
  • Immunoglobuliny (głównie IgA): Przeciwciała odgrywające kluczową rolę w obronie błon śluzowych przed patogenami. Wiążą się z drobnoustrojami, neutralizując je i zapobiegając ich wnikaniu w głąb tkanek.
  • Sole mineralne i woda: Utrzymują odpowiednią wilgotność i pH śluzu, co jest niezbędne dla jego prawidłowego funkcjonowania.

Kiedy ten śluz spełni już swoje zadanie i zaczyna wysychać, powstaje dobrze znany glut. I tu dochodzimy do sprawy dłubania.

Dlaczego dłubiemy?

Prawda jest brutalna – każdy to robi. Może nie przy ludziach, może nie na spotkaniu biznesowym (choć kto wie?), ale odruch się pojawia. Dłubiemy, bo coś tam zalega i trzeba to usunąć. To prosty, ewolucyjny mechanizm – organizm sam się oczyszcza, a my mu w tym pomagamy.

Ale dlaczego w ogóle to robimy? Powodów jest kilka:

1. Bo coś tam zalega

To najbardziej oczywisty powód. Nos produkuje śluz, który zatrzymuje kurz, bakterie i inne zanieczyszczenia. Kiedy wydzielina wysycha, przekształca się w twarde grudki, które mogą drażnić śluzówkę. I co wtedy robimy? Naturalnie chcemy się ich pozbyć.

2. Bo to nawyk (a czasem wręcz uzależnienie!)

Wielu ludzi dłubie w nosie z nudów lub odruchowo, podobnie jak inni obgryzają paznokcie czy bawią się włosami. W skrajnych przypadkach może to być nawet zaburzenie psychiczne.

Nazywa się to rhinotillexomania – czyli kompulsywne dłubanie w nosie. Ludzie z tym nawykiem nie mogą się powstrzymać, co może prowadzić do:

  • Podrażnień i ran w nosie
  • Krwawień
  • Uszkodzenia przegrody nosowej (w skrajnych przypadkach)

3. Bo może nam się wydawać… przyjemne

Niektórzy twierdzą, że wydłubywanie gili daje uczucie ulgi – zwłaszcza jeśli coś zalegało i przeszkadzało w oddychaniu. To trochę jak drapanie się po ukąszeniu komara – wiemy, że nie powinniśmy, ale to i tak daje chwilową satysfakcję.

4. Bo dłubią… nawet zwierzęta?

Tak! Dłubanie w nosie to nie tylko ludzka przypadłość. Badania wykazały, że naczelne – w tym aye-aye (lemurowate), szympansy, orangutany, a nawet goryle – również wkładają palce do nosa! Niektóre zwierzęta nie tylko dłubią, ale… oblizują palce po wszystkim.

Czy to tylko odruch czyszczący? Czy może istnieje jakaś głębsza, ewolucyjna przyczyna? Naukowcy wciąż próbują to ustalić.

5. Bo nie myślimy o konsekwencjach… a powinniśmy

Choć dłubanie w nosie wydaje się nieszkodliwe, może prowadzić do poważniejszych problemów zdrowotnych:

  • Zwiększonego ryzyka infekcji – pod paznokciami mamy mnóstwo bakterii, które mogą dostać się do krwiobiegu przez mikrourazy w nosie.
  • Wyższego ryzyka zakażenia SARS-CoV-2 – badania wykazały, że osoby często dłubiące w nosie mogą łatwiej przenosić wirusy, w tym koronawirusa.
  • Przewlekłych stanów zapalnych – regularne uszkadzanie błony śluzowej może prowadzić do ciągłych podrażnień i suchości nosa.

Dłubanie w nosie samo w sobie nie jest groźne, ale palce to niezły rezerwuar bakterii – jeśli wpychasz je do nosa, to prosta droga do infekcji. A jeśli dodatkowo… no właśnie…

A może by tak… zjeść? 🤢

Tak, przechodzimy do meritum – są tacy, którzy nie tylko wyciągają gile, ale też je konsumują.

Ilustracja, Grafika dla Ekscynatorium.pl Domena publiczna.

To zjawisko ma swoją nazwę – mukofagia. I choć może wydawać się obrzydliwe, niektórzy naukowcy postawili śmiałą tezę, że jedzenie gili może wzmacniać odporność. Najbardziej znany jest przypadek Scotta Nappera z Uniwersytetu Saskatchewan, który twierdził, że drobnoustroje zawarte w śluzie mogą działać jak naturalna szczepionka.

Brzmi ciekawie? Owszem. Problem w tym, że brakuje na to jakichkolwiek dowodów. Większość lekarzy zgodnie uznaje, że jeśli naprawdę chcesz wzmocnić odporność, to lepiej zjedz jogurt probiotyczny niż własny glut.

Tradycyjne sposoby oczyszczania nosa

Zanim wynaleziono chusteczki, ludzie radzili sobie inaczej. Tabaka, czyli drobno mielony tytoń wciągany do nosa, nie była tylko używką – miała też funkcję „przepłukującą”. Nic dziwnego, że górnicy chętnie sięgali po tabakę, bo pomagała im usuwać pył z dróg oddechowych.

Dziś też mamy swoje „patenty” – niektórzy przepłukują nos wodą z solą (metoda „neti pot”), inni stawiają na inhalacje. Ale dłubanie? Cóż… stary, sprawdzony sposób.

Ciekawostki, które musisz znać (czy tego chcesz, czy nie)

🟢 Kolor gili ma znaczenie!

  • Przezroczyste – zdrowe.
  • Żółte/zielone – walka z infekcją.
  • Brązowe/czarne – pył, kurz, smog, dym.
  • Czerwone – lekkie podrażnienia lub pęknięte naczynka.

🟢 Dlaczego czasem mamy „gluta” tylko w jednej dziurce?
To efekt cyklu nosowego – nozdrza pracują naprzemiennie, jedno jest bardziej drożne, drugie się „oczyszcza”.

🟢 Nos to źródło przyszłych antybiotyków!
Naukowcy odkryli w nim bakterie, które mogą być podstawą nowych leków. Więc może kiedyś zamiast tabletki wystarczy… dłubnąć?

Podsumowanie – dłubać czy nie dłubać?

👃 Dłubanie? Prawie wszyscy to robimy, ale warto pamiętać o higienie.
🤢 Jedzenie? Twój nos, twoja decyzja… ale raczej nie najlepsza.
🤓 Wiedza? Teraz już wiesz, że gile to nie tylko smarki – to część twojego biologicznego systemu obronnego.

Więc jeśli znów usłyszysz „Nie dłub w nosie, boś nie prosię”, to przynajmniej będziesz wiedział, że to nie tylko kwestia dobrych manier, ale i higieny. A jeśli masz ochotę na przekąskę… może jednak sięgnij po coś innego. 😆

Do następnego artykułu (oby mniej obrzydliwego)
Aleksander Marcin Sanetra

By Aleksander Sanetra

Cześć! Nazywam się Aleksander Marcin Sanetra, jestem pasjonatem nauki, technologii, sztuki i życia, a także twórcą, pisarzem i copywriterem. Moje zainteresowania są niezwykle szerokie i obejmują takie dziedziny jak historia, fizyka kwantowa, astrofizyka, filozofia, elektronika, retro elektronika oraz wiele innych. Prowadzę interdyscyplinarny blog, który ma na celu inspirowanie i edukowanie, pokazując, że nauka może być nie tylko pouczająca, ale także fascynująca. Odważysz się wejść w mój świat, który (notabene) jest i twoim światem?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *